Foxconn zmniejsza produkcję Android smartphonów:A Jak Xiaomi, Nokia i Google Pixel?

Montaż urządzeń mobilnych staje się nieopłacalnym biznesem, więc Foxconn postanowił oddać siły do bardziej ciekawej finansowo elektroniki samochodowej.

Foxconn zmniejsza produkcję Android smartphonów:A Jak Xiaomi, Nokia i Google Pixel?

Na tle spadku popytu na urządzenia mobilne, firma Foxconn, podobno zamierza zmniejszyć produkcję z Android smartphone i zmienić priorytety na korzyść innych kierunków.

Dlaczego?

Źródła Nikkei Asian Review informują, że FIH Mobile, oddział Foxconn, który montuje tylko smartfony, ma ubiegłoroczną stratę netto w wysokości 857 milionów dolarów. Liczba zamówień się zmniejsza, a wielu producentów, zwłaszcza z Chin, nie można przewidzieć swoich sprzedaży i zamówienia są często cięte w trakcie produkcji. I jeśli wcześniej jedna brygada obsługiwała kilka marek, to teraz jest odwrotnie: jedna marka stanowi dla kilku zespołów pracowniczych.

Teraz FIH Telefon współpracuje z Xiaomi, Google, HMD Global, Lenovo, Meizu, Sharp, Smartisan i innymi producentami. Ale źródła mówią, że zysk pochodzi tylko ze smartfonów Google. Niemniej jednak, wielkość produkcji nie jest na tyle duża, aby całkowicie wypełnić linię. I choć Xiaomi to największy klient nie jest gotowa zapłacić dużo dla zespołu, ponieważ posiada renomę producenta jednego z najtańszych smartfonów.

Co teraz?

Oczywiście, Foxconn nie będzie całkowicie rezygnować z produkcji urządzeń mobilnych, ale zamówienia i swoich klientów będą teraz wybierać bardziej precyzyjnie. Według plotek, firma zamierza odmówić współpracy z HMD Global, jak smartfony Nokia są produkowane praktycznie bez zysku.

Zamiast tego Foxconn wyslę zwolnione ręcę i głowy w innym kierunku, bardziej opłacalnym - elektroniki samochodowej.

Przypominamy, że odnosi się to tylko do Android smartphone. Współpraca z Apple trwa, i dosłownie w tym momecię w Foxconn  rozpoczynają produkcję iPhone w Indiach. Pozwoli to obniżyć koszty nawet o 20% za rachunek podatków nakładanych na towary importowane.

Źródło: Nikkei

Udostępnij: