Nie tylko Excalibur: historia precyzyjnie naprowadzanej amunicji do dział 155 mm od M712 Copperhead po M1156 PGK i to, co mogą dać Siłom Zbrojnym

Autor: Anry Sergeev | 12.06.2022, 19:09
Nie tylko Excalibur: historia precyzyjnie naprowadzanej amunicji do dział 155 mm od M712 Copperhead po M1156 PGK i to, co mogą dać Siłom Zbrojnym

Ostatnio (nawet przed obszernymi dyskusjami) MLRS MLRS M270 i M142 HIMARS ) w rozmowach o pomocy wojskowej pojawiły się armaty, działa samobieżne i haubice kalibru 155 mm. Ukraina już wykorzystuje haubice M777 "trzy osie"  i ACS - Norweski M109A3amerykański M109  oraz Cezarowie francuscy. W drodze Polski AHS Krab oraz Dana c Zuzana 2 ze Słowacji. Wszystko to zwiększy siłę ognia Sił Zbrojnych Ukrainy nie tylko dzięki 155-mm amunicji NATO, która będzie dostarczana nieprzerwanie i w wymaganych ilościach dzięki otwarciu supermarket „Ramstein”  dla Ukrainy. Ale także ze względu na bardzo precyzyjną amunicję sterowaną GPS, która ma inny ważny parametr w czasie wojny - znacznie mniejsze zużycie. Co daje przewagę w logistyce - potrzebujesz ich mniej i możesz dostarczyć odpowiednią ilość szybciej (a w efekcie taniej). Wszyscy słyszeli o precyzyjnym (i nie tanim) pocisku M982 Excalibur, ale teraz nie ma mniej interesującej amunicji, która może zwiększyć siłę ognia Sił Zbrojnych Ukrainy.

Pojawienie się pocisków kierowanych artylerią (CLGP)

Wszystko zaczęło się w USA w latach 70. ubiegłego wieku, kiedy rozwój artylerii praktycznie uderzył w sufit. Po stworzeniu artyleria nuklearna  (było coś takiego w historii uzbrojenia, ale oficjalnie zostało porzucone pod koniec XX wieku) trzeba było gdzieś ruszyć. Naturalnym postępem była próba stworzenia kierowanych, precyzyjnych pocisków. Istnieje teoria, że ​​powodem ich powstania było pojawienie się w Europie Wschodniej (przypomnę, o czasach zimnej wojny) ogromnej liczby czołgów ZSRR, które swoim istnieniem stworzyły poważne zagrożenie . Dlatego potrzebna była celna broń, zdolna stosunkowo jednym strzałem trafić czołg ze znacznej odległości. Rzecz w tym, że w gęsto zaludnionej Europie strzelanie z haubic na place (w celu osłony pancernej armady) było delikatnie mówiąc nieludzkie i obarczone wielkimi stratami wśród ludności cywilnej. 

Oprócz czołgów i innych pojazdów opancerzonych, celami takiej precyzyjnie naprowadzanej amunicji mogą być umocnienia stacjonarne. Po wstępnym przeglądzie projektów, w których brali udział prawie wszyscy producenci broni w Stanach Zjednoczonych, powstał projekt o nazwie CLGP (Cannon-Launched Guided Projectile – dosłownie „kierowany pocisk artyleryjski”). Opierał się na wykorzystaniu pocisku szybującego z upierzeniem (zrezygnowano z wariantu z silnikiem odrzutowym na paliwo stałe na rzecz taniej produkcji) z tym samym prostym i przeciwzakłóceniowym systemem laserowego naprowadzania celu (jest to nowa i obiecująca technologia). w tym czasie został opracowany przez Texas Instruments) w końcowej fazie lotu pocisku. Do laserowego oświetlania celu można było użyć operatora naziemnego (instalacja GLLD produkcji Hughes Aircraft na zdjęciu poniżej) lub samolotu lub UAV – one już wtedy istniały. Drugą stroną tańszego projektu było zmniejszenie zasięgu pocisku.


Zdjęcie: Stacja naziemnego oświetlenia celu laserowego GLLD (Ground Laser Locator Designator) podczas testów, 1974 (Wikipedia )

Po wystrzeleniu tak kierowanego pocisku, stabilizatory ogona otwierają się i statek kontynuuje lot, otrzymując odbity sygnał laserowego oznaczenia celu w miarę zbliżania się do celu. Sygnał ten jest odbierany przez półaktywną głowicę samonaprowadzającą, a elektronika podaje instrukcje dla steru ogonowego w ostatnich sekundach lotu. Teoretycznie wszystko to może dziś nie wygląda zbyt przekonująco, ale zgodnie z wynikami testów porównawczych konkurencyjnych próbek przeprowadzonych w 1975 roku, najlepsze z nich wykazały siedem bezpośrednich trafień za jedenaście strzałów w cele (zarówno stojące, jak i ruchome) znajdujące się na odległość od 4 do 7 km. 


Zdjęcie: prototyp pocisku 155 mm projektu GLLD obok haubicy M109A1 w bazie wojskowej Fort Sill (Wikipedia

M712 Copperhead: pierwszy precyzyjny pocisk

W wyniku projektu CLGP narodził się pierwszy kierowany pocisk artyleryjski kalibru 155 mm. Otrzymał nazwę M712 Copperhead (dosłownie - miedziana głowa, inna nazwa żmii w języku angielskim) kaganiec miedziany ). Prace nad CLGP wykazały, że montaż ogona nie wystarczał, aby strzelać z wymaganą celnością. Dlatego dodano do niego skrzydła, nadając pociskowi podobieństwo do pocisku wycieczkowego. Produkcja seryjna M712 Copperhead rozpoczęła się w 1978 roku - Pentagon zakupił 3000 sztuk tych pocisków za 56 milionów dolarów. Kolejne 27 milionów wydano na 130 stacji laserowego oświetlania celów GLLD. W różnych okresach koszt jednego M712 Copperhead wahał się od 22 do 24 tysięcy dolarów za sztukę (kwota ta nie obejmowała głowicy i pojemników do transportu, zostały zakupione osobno). W sumie w latach 1981-1985 wyprodukowano 15 745 pocisków, co stanowiło 35% budżetu Pentagonu na zakup pocisków artyleryjskich. Zakład Martin Orlando, działając w trybie pokojowym (czyli na 1 zmianę roboczą), produkował do 700 pocisków miesięcznie. W sumie do 1989 roku, kiedy zaprzestano produkcji M712 Copperhead, wyprodukowano ich około 25 000.


Zdjęcie: Pocisk M712 Copperhead w Muzeum Strzelnicy Rakietowej białe Piaski  (obrazek Kelly Michals )

Na poniższym schemacie widać urządzenie M712 Copperhead w przekroju podłużnym. Od lewej do prawej: paleta, stabilizatory ogona, przedział sterowy (drążki i serwa powierzchni sterowych), upierzenie (skrzydła), przedział bojowy z głowicą o masie 6,7 kg, przedział sterowniczy, półaktywna głowica samonaprowadzająca. Długość pocisku wynosi 140 cm przy łącznej wadze 62,4 kg. Deklarowany zasięg ostrzału tej amunicji wynosi od 3 do 16 km. 


Ilustracja: Urządzenie pocisku M712 Copperhead w przekroju podłużnym (Wikipedia )

Amunicja ma dwie opcje działania: tryb balistyczny i planistyczny. Tryb balistyczny jest używany, gdy występuje duże zachmurzenie i dobra widoczność. W tym przypadku s wysuwa skrzydła i stabilizatory na odległość 3000 metrów od celu. Tryb szybowania wykorzystywany jest w warunkach słabej widoczności (pochmurno, mgła lub opad), co nie pozwala na użycie trybu balistycznego. W danym punkcie trajektorii amunicja wysuwa ogon i przechodzi z fazy balistycznej do fazy szybowania. Cel zostaje zablokowany, gdy pocisk jest wystarczająco blisko, aby wykryć wiązkę lasera lub gdy pocisk opuści zachmurzenie, w zależności od tego, co nastąpi wcześniej.

M712 Copperhead został po raz pierwszy użyty w walce podczas operacji Pustynna Burza w 1991 roku w Iraku. Następnie wystrzelono 90 pocisków na stacje radarowe i fortyfikacje wojsk irackich. Spośród nich tylko 4 amunicje nie trafiły w nieruchomy cel oświetlony wiązką laserową. 


Pocisk zbliża się do docelowego czołgu M47, a po trafieniu w cel następuje detonacja (animacja na podstawie zdjęcia z Wikipedia )

Aby celnie trafić, głowica samonaprowadzająca musi być oświetlona przez co najmniej 13 sekund. Przed startem załoga artylerii musiała zaprogramować pocisk tak, aby odebrał odpowiedni kod wiązki laserowej (zwróćcie uwagę na pierwsze sekundy poniższego filmu - artylerzysta przekręca śrubokrętem specjalne śruby z zakodowanymi oznaczeniami), co zapewniało dodatkową odporność na zakłócenia od wroga. 

W 1988 roku przyjęto na rynek wariant M712 „Copperhead-2” z kombinowaną głowicą naprowadzającą (na podczerwień i laser), co odzwierciedlało pojawienie się w tamtych latach zasady „strzel i zapomnij” w nowych typach broni. 


Dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej

  • Związek Radziecki opracował własny pocisk kierowany - Krasnopol . Był rozwijany od końca lat 70. ubiegłego wieku, wykorzystywał półaktywny system naprowadzania laserowego, posiadał głowicę o masie 6,4 kg (do 9 kg w nowych wersjach, zasięg od 3 do 20 km (do 25 km dla nowe). 
  • Nowoczesna wersja tej amunicji nosi nazwę Krasnopol-D, wykorzystuje nawigację satelitarną i jest używana w obecnej wojnie z Ukrainą.
  • Eksportowa wersja Krasnopola szacowana jest na 35 000 USD
  • Mniej znane wersje pocisków kierowanych opracowanych w Rosji to Centymetr oraz Wielorybnik
  • Ukraina opracowała własny odpowiednik kierowanego pocisku rakietowego na bazie sowieckiego Krasnopola o nazwie „Kwitnik „(głowica 9 kg, zasięg ognia do 20 km, kaliber 152/155 mm). Został oddany do użytku w 2012 roku, a w 2017 roku powstała wersja bez rosyjskich komponentów. W cenach z 2009 r. jeden taki pocisk oszacowano na 200 tys. hrywien.
  • ADC (Artillerie Dirigee Charge) – precyzyjny pocisk opracowany we Francji, o zasięgu do 25 km
  • SZEF (Bofors Optimized Smart Shell), opracowany przez Szwecję — precyzyjny pocisk odłamkowo-burzący o penetracji pancerza 600 mm i radarowym systemie naprowadzania, strzelający z odległości 24 km

Oprócz samokierujących się (korygowanych) pocisków monoblokowych, istnieje również cała klasa pocisków kasetowych z samonamierzającymi pociskami, które są wbudowane w korpusy pocisków artyleryjskich. Z reguły taka amunicja jest łatwiejsza w produkcji (nie wymagają systemu sterowania) i tańsza niż amunicja samonaprowadzająca ok. 3-5 razy. I służą do niszczenia celów opancerzonych. Ponieważ wszystkie spadają niemal pionowo na cel, zdolność przebicia pancerza 100-120 mm wystarczy im do pokonania. Sercem ich projektu są tylko dwa bloki funkcjonalne: czujnik celu i głowica bojowa. Pociski samonaprowadzające wykazują najlepszą skuteczność, gdy trafiają w ruchomy cel grupowy. Są w stanie samodzielnie znajdować cele na znacznie większym obszarze. Aby zrozumieć, jak to w zasadzie działa, wystarczy obejrzeć film prezentujący amunicję PREMIA z dwoma szkodliwymi elementami (opracowanymi wspólnie przez Szwecję i Francję).

W początkowej fazie lotu pocisk porusza się po trajektorii balistycznej. Następnie wystrzeliwane są dwie głowice, z których każda jest najpierw stabilizowana w locie za pomocą dwóch zakrzywionych usterzeń, a następnie indywidualnie wycelowana w cel. Ta klasa pocisków 155 mm obejmuje również amunicję XM-898 (SADARM, Skeet) wyprodukowany w USA, ACED (Francja), Zapięcie (Izrael) i Mądry (Niemcy).

M982 Excalibur: pocisk za cenę rakiety

Szczytem rozwoju pocisków artyleryjskich (i świętym Graalem w klasie „odpal i zapomnij”) jest regulowana amunicja M982 Excalibur opracowana przez Systemy rakietowe Raytheon oraz BAE Systems Bofors. Początkowo posiadał kombinowany system naprowadzania (inercyjny + GPS, nowoczesne wersje posiadają głowicę naprowadzającą laser), zapewniając mu wyjątkową dokładność prawdopodobne odchylenie kołowe (CEP)  4 metry przy zasięgu do 40 (w niektórych późniejszych modyfikacjach do 57 km). Dla porównania, standardowe amerykańskie pociski kal. 155 mm mają CEP rzędu 200-300 metrów przy strzelaniu na średnim dystansie. Przy masie 48 kg ma 22-kilogramową głowicę i kosztuje około 112 000 $ za sztukę, co sprawia, że ​​Excalibur, delikatnie mówiąc, jest kosztowną przyjemnością, mającą na celu pokonanie wybranych celów (stanowiska dowodzenia, systemy walki elektronicznej / wywiadu itp.). Niewątpliwą zaletą wysokiej celności jest możliwość użycia takiego pocisku w bliskiej odległości od własnej piechoty bez ryzyka uszkodzenia go „przyjacielskim ogniem”. Oznacza to, że za pomocą Excalibura możesz strzelać do pozycji znajdujących się w odległości 50 metrów od twoich żołnierzy, co jest po prostu niespotykane przez strzelców. 


Ilustracja: asc.army.mil

Oficjalne wideo Raytheona z demonstracją testów polowych pocisku:

Rozwój Excalibura rozpoczął się w 1992 roku, pierwszy zakres uprawnień armii amerykańskiej (z czasem mocno zmieniony) pojawił się dopiero w 1997 roku. Po długiej męce (początkowo rozwój był wspólny dla pocisku i bomby kierowanej, potem zostały rozdzielone), w 2005 roku Raytheon otrzymał pierwsze zamówienie w wysokości 22 milionów dolarów na eksperymentalną partię 165 pocisków. Testy zakończono w 2007 roku iw tym samym roku Excalibur został po raz pierwszy użyty w wojnie w Iraku. W 2008 roku był już używany w Afganistanie (wówczas cena jednego pocisku wynosiła około 80 000 USD). 

Jedna z wad Excalibur jest uważany za strzelanie do celów stacjonarnych (współrzędne GPS są rejestrowane przed strzałem, wymaga to specjalnego sprzętu, np. często zwracają uwagę na to, że amerykańskie haubice M777 dostarczane na Ukrainę Nie mam i generalnie tylko wersje A2 tej haubicy obsługują takie strzelanie). Między nami wszystko to wcale nie oznacza, że ​​ten sprzęt (podobnie jak same pociski Excalibur) z czasem nie pojawi się w Siłach Zbrojnych Ukrainy, ale teraz nie chodzi o to, ale o to, że nowa wersja powłoka z nazwą Excalibur S zdolny do uderzania w ruchome cele. W lutym 2020 r. firma Raytheon ogłosiła udane testy Excalibura S na ruchomy cel przy użyciu celownika laserowego. Jego rozwój trwa od czerwca 2013 roku.


Dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej

  • Pierwsza wersja Excalibura z indeksem XM982 pojawił się na uzbrojeniu armii USA w 2007 roku, został przyjęty do służby w pośpiechu, więc celowo udali się na zmniejszony zasięg lotu 
  • Produkcja pierwszej wersji M982 została zakończona w 2014 roku, wyprodukowano około 6500 pocisków.
  • Od 2014 roku produkowana jest wersja pocisku Excalibur М982А1 z QUO mniejszym niż 2 (!) metry. 
  • Amunicja Excalibur jest na uzbrojeniu armii Stanów Zjednoczonych, Kanady, Indii, Australii, Jordanii i Szwecji
  • W lutym 2012 r. haubica M777 Korpusu Piechoty Morskiej USA w Afganistanie (prowincja Helmand) wystrzeliła pojedynczy pocisk Excalibur, który zniszczył grupę talibów z rekordowej odległości 36 km dla Korpusu Piechoty Morskiej
  • 23 kwietnia 2022 kanadyjska stacja telewizyjna CBC poinformowała, że ​​wraz z 4 stosunkowo nowymi haubicami M777 Kanada przesłała także kilka pocisków M982 Excalibur na Ukrainę pozostały po wojnie w Afganistanie.

M1156 PGK (Precision Guidance Kit): zapalnik, który zamienia pocisk 155 mm w bardzo celny


Zdjęcie: USAASC (Centrum Wsparcia Zakupów Armii USA - Centrum Wsparcia Zakupów Armii USA, 2018)

Excalibur jest świetny dla każdego, rozwiązując problemy z celnością pocisków artyleryjskich, gdyby nie jego cena kosmiczna. I chociaż został już zmniejszony o połowę w porównaniu z początkowymi wersjami tego precyzyjnego pocisku, jego koszt jest zbyt wysoki. A co, jeśli możesz opracować jakiś zestaw, który pozwoli ci zmienić dowolny pocisk w bardzo celny? Wojsko amerykańskie zadało to pytanie, organizując i finansując programy CCF (Course Correcting Fuze - bezpiecznik korygujący kurs) i gif (Guidance Integrated Fuze - bezpiecznik ze zintegrowanym przewodnikiem). Obie zakończyły się stworzeniem projektu  PGK (Precision Guidance Kit - precyzyjny zestaw naprowadzania). Teoretycznie jego praca powinna wyglądać jak na poniższym filmie, a zalety (oprócz oczywistej celności) były takie same: 3-4-krotne obniżenie kosztów produkcji i logistyki amunicji:

Pierwszy prototyp PGK z indeksem XM1156 stworzył tego samego Raytheona, który produkuje Excalibur, ale ostatecznie kontrakt na dostawy wygrał Systemy BAE. Chociaż rozwój został ogólnie ukończony przez trzecią firmę - Alliant Techsystems Inc. (ATK). Teraz nie istnieje po przejęciu przez korporację Northrop Grumman  w 2018 roku. W rezultacie armia otrzymała bezpiecznik kompatybilny z dowolnym pociskiem 155 mm, którego KVO (jak Excalibur) nie zmieniał się w zależności od zasięgu strzału. W pierwszej wersji PGK błąd kołowy prawdopodobny wynosił 50 metrów, ale po kilku iteracjach rozwojowych został zredukowany do 10 metrów. Jednocześnie bezpiecznik PGK miał ciekawą cechę – 5 sekund po oddaniu strzału elektronika obliczyła, jak bardzo punkt przylotu różnił się od ustawionych przed strzałem współrzędnych GPS, a jeśli przekraczał 150 metrów, bezpiecznik był zablokowany, a pocisk nie eksplodował. Dzięki temu ich piechota mogła bezpiecznie korzystać z pocisków PGK. Choć nowe wersje oprogramowania PGK mają opcję, która pozwala wyłączyć to blokowanie – w tym przypadku pocisk i tak eksplodował (przecież strzelanie nie zawsze odbywa się w bliskiej odległości od pozycji ich piechoty).


Ilustracja: Porównanie KVO przy strzelaniu standardowym pociskiem 155 mm (z danymi meteorologicznymi nie później niż 30 minut), pociskiem z PGK i pociskiem Excalibur (globalsecurity.org )

Tak więc XM1156 jest znacznie tańszą alternatywą dla Excalibura (zestaw kosztuje około 10 000 USD, czyli około 10 razy taniej niż pocisk o wysokiej precyzji). Co więcej, kompatybilny z milionami już wystrzelonych pocisków 155 mm. Wewnątrz PGK znajduje się odbiornik GPS i alternator (system nie potrzebuje zasilania, energia jest generowana w locie). Waży 1,4 kg, czyli o 0,45 kg więcej niż standardowy bezpiecznik (głównie dzięki dodaniu żeber stabilizatora i alternatora). Same lonty są dwojakiego rodzaju: kontaktowe i ze zdalną detonacją, aby zwiększyć obrażenia wroga od eksplozji w powietrzu. Podczas lotu amunicja koryguje swój kierunek obracając łopatki stabilizatora wokół własnej osi, kołując do współrzędnych GPS zarejestrowanych przed oddaniem strzału.

Ostatecznie celem stworzenia PGK było przekształcenie standardowych pocisków w precyzyjnie naprowadzane pociski i ulepszenie milionów pocisków znajdujących się już w magazynie. A wszystkie nowe inteligentne pociski, takie jak Excalibur, powinny być używane tylko do gromadzenia zapasów. 

Tak wygląda użytkowanie M1156 PGK na żywo w ćwiczeniu. Przed strzałem strzelcy zdejmują nasadkę ochronną, wstępnie programując współrzędne celu. I sprawdzają działanie stabilizatorów (czy łatwo się obracają).

W lipcu 2020 BAE Systems otrzymał kontrakt o wartości 33 mln  opracować ulepszoną wersję do 2023 r. LR-PGK  (Long Range Precision Guidance Kit) dla pocisków 155 mm o zasięgu zwiększonym do 70 km. Oprócz zasięgu lotu obiecują poprawić odporność na zakłócenia odbiornika GPS (najwyraźniej w warunkach pracy wrogich systemów walki elektronicznej) i jeszcze bardziej zmniejszyć KVO (w istocie zwiększyć celność).


Dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej

  • W październiku 2012 r. żołnierze bazy Fort Bliss po raz pierwszy użył w ćwiczeniu wczesnego prototypu XM1156 PGK, strzelając 24 pociskami
  • We wrześniu 2014 roku PGK został przetestowany z niemieckimi pociskami DM111 wystrzeliwanymi z samobieżnej haubicy PzH2000 z odległości 27 km. 90% pocisków wyposażonych w PGK trafia w cele w promieniu 5 metrów
  • Od 2015 roku PGK trafiają do sił zbrojnych Australii i Kanady, a od 2018 roku do Holandii
  • Do 2017 r. liczba wydanych PGK przekroczyła 10 000 sztuk
  • Do programowania współrzędnych GPS służy specjalne urządzenie - EPIAFS (Enhanced Portable Inductive Artillery Fuze Setter - Advanced Portable Inductive Fuze Programmer) M1155
  • Własna, „wersja rosyjska” PGK z modułem nawigacyjnym GLONASS na pociski 152 mm rozwinięty Moskiewskie biuro projektowe „Kompas” w 2011 roku. Na szczęście biuro projektowe zostało rozwiązane od prawie 5 lat.

W suchej masie

Pomimo tego, że precyzyjne pociski artyleryjskie są w służbie od wielu, wielu lat, są już w służbie zarówno na Ukrainie, jak i w Rosji (choć w niewielkich ilościach i wcale nie mówimy o seryjnej produkcji Kvitnika), tylko M982 Excalibur i perspektywy jego dostaw na Ukrainę. W zależności od binarnego punktu widzenia („zrada” lub „zwycięstwo”) promuje się pomysł, czy zostaną dostarczone, czy nie. Życie, jak zawsze, jest znacznie bardziej złożone, różnorodne i zagmatwane. I nie daje prostych odpowiedzi na złożone, złożone pytania. Co warto o tym wszystkim wiedzieć? Po pierwsze, stale ulepszane są wszystkie rodzaje precyzyjnie naprowadzanej amunicji – proces trwa i trwa. Po drugie, zarówno sam Excalibur jest stale ulepszany, jak i jego bardziej masywna alternatywa w postaci PGK. Po trzecie, ta wojna stanowi wyjątkową okazję dla wszystkich twórców broni do przetestowania ich w rzeczywistych warunkach bojowych. Dlatego pytanie, czy precyzyjne pociski trafią na Ukrainę, w zasadzie nie jest. To tylko kwestia czasu, którego odliczanie już się rozpoczęło, wraz z pierwszymi dostawami wszystkich typów artylerii 155 mm, rozpoczynającymi proces przezbrojenia Sił Zbrojnych Ukrainy do ogólnie przyjętych standardów NATO. A teraz na pierwszym miejscu pod względem priorytetów jest bynajmniej nie dostawa amunicji precyzyjnej, ale nasycenie Sił Zbrojnych Ukrainy artylerią armatnią (ok. nowoczesne MLRS krajów NATO nie zapomnij też), których potrzeby są już szacowane w setkach sztuk. A głównym czynnikiem odstraszającym dzisiaj nie jest bynajmniej brak woli politycznej do ich zaopatrzenia, ale przepustowość ośrodków szkoleniowych (im bardziej złożona nowoczesna technologia, tym dłużej trwa nauka – np. w przypadku F16, w przeciwieństwie do haubic M777 , mastering trwa już nie dni, a miesiące, plus budowa infrastruktury, która trwa latami). Dlatego przestajemy panikować i w szczególnie poważnych przypadkach wysyłamy alarmistom link do tego tekstu. Wszystko będzie Ukrainą.

Dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej

Przekroczono limit QUOTA_BYTES_PER_ITEMPrzekroczono limit QUOTA_BYTES_PER_ITEM